Kliknij tutaj --> 🥇 ile staraliście się o dziecko
Forum: Oczekując na dziecko. starania. chciałam zapytać ile się starałyście o dzidzie????? z góry dziękuje za odpowiedzi [Zobacz stronę] 11nina . 18.09.2003 .
Mowa o programie "Dobry Start" i jednorazowym świadczeniu w wysokości 300 zł. Przysługuje raz w roku na dziecko uczące się w szkole aż do ukończenia przez nie 20. roku życia. Na dziecko niepełnosprawne, uczące się w szkole, świadczenie przysługuje do ukończenia przez nie 24. roku życia.
Wbrew pozorom alimenty na dorosłe dziecko to nie jest żadna wyjątkowa sytuacja. Pamiętajmy, że rodzice mają obowiązek alimentacyjny wobec dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie. Jest to obowiązek wynikający wprost z ustawy i istnieje niezależnie od wyroku sądu, a więc obciąża on nawet rodziców
Za pierwszym razem wcale się nie staralismy;), a za drugim ok. 6 miesięcy. No i proszę jak czas leci, chłopaki mają już miesiąc:) Jestem przy Tobie od pierwszego grama, Tyś moje dziecko, ja Twoja mama :) 13. usunięty użytkownik. 5 stycznia 2012 10:54 | ID: 719311. annas82 (2012-01-05 09:08:53) Za pierwszym razem wcale się nie
Czas na dziecko – kryterium biologiczne. W pierwszym przypadku najistotniejszy wydaje się wiek rodziców, zwłaszcza mamy. Z upływem lat szanse na zajście w ciążę maleją – trzeba więcej czasu na poczęcie dziecka. Następstwa decyzji o powiększeniu rodziny nie pojawią się więc tak szybko, jak się to planuje.
Rencontre Nord Pas De Calais Sans Inscription. Poprzednia 1 2 3 4 5 Dalej Strona 1 z 5 Polecane posty Gość asrrif z moim partnerem próbujemy już 2 cykl i nic... zaczynam się powowli denerwować, że może coś nie tak jest.. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość u mnie to była wpadka więc można powiedzieć, że 0 :) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość *kolia* My też staramy się teraz drugi cykl na efekt dopiero czekamy:) Jednak specjalnie się jeszcze nie przejmuję Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość ....AAA... Po odstawieniu tabletek po 2 miesiacach zaszlam w ciaze :-) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Nam sie udało przy pierwszej próbie Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość noniee jak próbujecie juz drugi cykl i sie martwicie? martwic sie mozna po 6... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość tybetka 14 cykl, od ropoczecia leczenia - 4cykl, ale nadal jedna kreska na tescie, buuuuuuuu Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość Alka 35 aż wstyd się przyznać ale ja wpadłam w wieku 35 lat :-) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Alus:)Wcale nie wstyd,wierz mi prosze Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach ii jeczsze cos:):) Ja starałam sie o moją Jagódkę dwa po lekarzach.....i nic:( Minęły prawie dwa lata i.....wkoncu zaszłam w wymarzoną ciąze:) Widac chyba czasami siedzi w nas jakas blokada,która czasami sie zwalnia i....jest!!!!Napewno bedzie tak i u Ciebie:)Głeboko w to wierze...Ty tez uwierz prosze:) Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie:) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość szczecinanka 2 wieczory i już gotowe. Nadmienię, że był to 9 i 10 dzień cyklu. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość ekspes wieczorny my nie planowaliśm, po dwu latach ryzykowania myślelismy już, ze nigdy przenigdy nie będziemy mieć dzieci, a tu bach -mija pierwszy miesiąc ciąży :) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość zjava Ja czekałam na swoje drugie dziecko 14 lat. I doczekałam się :)) Wszystko wskazywało na to , że już nic z tego nie będzie i dopiero kiedy pogodziłam sie z losem samo W czerwcu 2002 roku urodziłam dwóch synów. :)) :)) Asrrif Cierpliwości i odrobinkę spokoju. Wszystko będzie dobrze! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach My z mężem staralismy się 2 lata. Chodzilismy po lekarzach, robilismy badania i nic. Bardzo często to psychika i ciągłe myślenie o ciąży jest tym głównym powiodem że mimo usilnych starań nic nie wychodzi. W pewnym momęcie przestałam tak bardzo o tym myśleć i doszłam do wniosku że co ma być to będzie no i ..... jestem w 7 tygodniu ciąży :) Tak więc głowa do góry i najważniejsze to nie myśleć o tym za bardzo i nie wpadać w dołek jak po 2 razach nic się nie uda :) Pozdrawiam i życze powodzenia :) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość a my 10 miesięcy... a udało się jak dostałam skierowanie do Kliniki Leczenia Niepłodności hahaha. Moja lekarka stwierdziła że po prostu jakaś blokada puściła i się wyluzowaliśmy :). Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość Frotka_100 Witaj.... My walczylismy o dziecko 5 lat...udało sie i za kilka tygodni urodzi sie nasza córeczka! pozdrawiam... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość oooooooo w kwietniu zaczeliśmy w sierpniu skończyliśmy i mamy 2 letnią majową córkę Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość magdek dolaczam sie do wypowiedzi sylvii27. psychika jest strasznie wazna. jesli bedziesz sie starac, chodzic po lekarzach, robic badania itp to tylko nabija ci bzdur do glowy. mi tez powiedzieli ze nie mohge miec dzieci, czeka mnie leczenie itd. przeplakalam dwa tygodnie! w koncu sie pogodzilam z ta mysla, zapisalam do lekarza na leczenie i czekalam na pierwsza wizyte. na tydzien przed wyznaczonym terminem dowiedzialam sie ze jestem w ciazy!!!! dziewczyny nie martwcie sie dzidzius przyjdzie kiedy najmniej sie go spodziewacie. trzymam kciuki za wszystkie i glowa do gory!!!! uda sie! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość podwójnamama za pierwszym rzzem 2 latka i kolejne też prawie dwa latka starań terz jedno spi a drugie ogląda bajkę powodzenia Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość taka jedna cholera asienka.. mnie straszyli ze jak do 25 roku nie urodze to bede miec gigant problemy a okolo 30 przejde menopauze... wyryczalam sie jak glupia.. (mialam wtedy okolo 21lat i nie mialam stalego chlopaka) teraz jestem w 24 tygodniu..wszystko jest ok.. staralismy sie.. 3 miesiace.. bez mierzenia.. (jakos nie moglam z rana zapamietac.. ze trzeba sie mierzyc..) bez zadnych akcji..leczenia.. mam 27 lat.. no 28 rocznikowo... znalazlam swojego owczesnego lekarza na czarnej liscie... naciagacz.. straszyl dziewczyny takimi tekstami byle by przyjsc do niego i sie leczyc na schorzenia ktorych sie nie ma... mialam obawy czy nie za pozno.. i bylam w tak ciezkim szoku jak.."wpadlam" przeciez mialam miec klopty... ;] nie ufajcie slepo jednemu lekarzowi... wmowic moze nie wiadomo jakie choroby... udajac znawce a w rzeczywistosci naciagacz i cham Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Ja leczyłam sie nieskutecznie prawie 3 lata, aż w końcu trafiłam na odpowiedniego lekarza, od którego nie wychodziłam z płaczem, nie straszył mnie, tylko pogłaskał po recę i powiedział, że na bank wszystko będzie ok, żebym mu uwierzyła i przestała sie martwić. Oprócz tego dał mi jakies inne niż wcześniej hormony i po 3 m-cach BACH :D Teraz juz 6 m-c Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość Malinka 81 Pola 6, czy możesz mi polecic dobrego lekarza. Bo rozważam wyjazd do Warszawy do kliniki NOVUM. Dla mnie to ogromny koszt, ale czego się nie robi. Staramy się 12 miesięcy już i nic. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość 4 miesiące a ty się nie denerwuj - 2 miesiące to żaden stres - przestań o tym myśleć (ja dopóki myślałam nie udawało się a jak odpuściłam, to byłam mile zaskoczona) POWODZENIA Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Dziewczyny, to często kwestia psychiki. Słyszy sie wiele historii, że rodzice starali sie o dziecko, w końcu adoptowali i coś odblokowało sie w ich psychice i dziecko sie pojawiało. książki podaja, że jeżeli przez rok nie zajdzie sie w ciążę, to wtedy trzeba zacząć badania. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość org przy pierwszym dziecku 7 lat a przy drugim 3 lata Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość taka kobitka ja z pierwszym wpadlam za pierwszym a o drugie staram sie od wrzesnia i nic Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Gość zuza 29 ja ci powiem tak ja się starałam b b b b b długo jak już zaszłam to poroniłam,potem znów się starałam długo i nawet byliśmy u lekarza w sumie nie dawały wyniki dużych nadzieji-co jednak potem się okazało błędne psychika jest bardzo ale to bardzo ważna ja co miesiąc ryczałam jak tylko dostałam miesiączkę to był dla mnie horror,poza tym duży stres w pracy kiedy już pogodziłam się że nie będę miała dziecka no i przy okazji zmieniłam pracę zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu uważam że kobieta jak bardzo chce mieć dziecko to psychika stawia jakby taką blokadę ja o niczym innym nie myślałam tylko o dziecku-teraz mam dwójkę wspaniałych dzieci zaznaczę że o drugie starałam się rok Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach 8 długich miesięcy ale w końcu się udało :) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Ja z mężem staraliśmy się 6 miesięcy od odstawienia tabletek i teraz jestem już w 37 tc Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach Poprzednia 1 2 3 4 5 Dalej Strona 1 z 5 Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony Zaloguj się Posiadasz własne konto? Użyj go! Zaloguj się
(12 lat temu) 10 lipca 2010 o 18:40 Witam, zastanawiam sie ile sie ludzie staraja o dzidzie? jak długo Wy sie staraliscie? my sie "chwile" juz staramy i nic... i tak sie zastanawiam nad tym... aha i po jakim czasie poszłyscie do lekarza? byłabym bardzo wdzieczna za wszystkie odpowiedzi :) bo mnie to nurtuje... pozdrawiam :) 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 18:43 W pierwszą ciążę zaszłam za pierwszym razem zaraz po wyjęciu wkładki wewnątrzmacicznej. W drugą po 3 miesiącach starań. Do lekarza w obu przypadkach poszłam w 6 tc. 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 19:03 a jak dziewczyny nie mogłyscie zajsc w ciaze to po jakim czasie poszłyscie do lekarza? 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 19:15 U mnie udało sie po 4 mc. Z tego co wiem, to jak przez rok sie nie uda, to sie wtedy nalezy udac do lekarza. Ale to zaslyszana informacja :) 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 19:44 Podjeliśmy decyzję że chcialibyśmy juz teraz mieć bebiko w drodze na urlop na narty w marcu (tego samego dnia jak ruszyliśmy w trase dyrektor oświadczył mi w pracy że nie przedłuży mi umowy...) Stwierdziliśmy, że skoro już nie mam pracy, a nową pracę bardzo ciężko znaleść...cóż...spróbujemy :) wróciliśmy po tygodniu a po 2 okazało się że się udało i bebiko w drodze :) Także życze Wam dziewczyny tego samego! :) Bez stresu! uda się! 3mam mocno kciuki 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 19:49 Ja po roku starań wybrałam się do lekarza. Ale to były takie starania na pół gwizdka :) Czasami wyliczałam dni płodne, czasami nie. Nie chciałam się jakoś nakręcać. Później minął kolejny rok chodzenia do lekarza, stwierdził co było nie tak i udało się :) 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:15 ponad rok,u lekarza bylam,na poczatku staran ze wzgledu na wczesniejsze poronienie,i w cyklu w ktorym okazalo sie ze jest dzidziolek,mimo iz cykl byl spisany na straty :) wiec zycze powodzenia :) 0 0 ~Asiula76 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:17 Po 3 miesiącach nieudanych starań poszłam do lekarza ponieważ miałam podejrzenie PCO. Udało się dopiero (a może tylko)po półtora roku leczenia. 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:16 Nam sie udalo za pierwszym razem :) Ale wczesniej stosowalismy npr 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:19 ja poszlam do lekarza juz na samym poczatku staran i powiedzialm mu, ze chce zajsc w ciaze. kazal mi wtedy zrobic profilaktycznie badania na traczyce TSH i prolaktyne. na cale szczescie, ze kazal mi to zrobic bo na samym poczatku moich staran okazalo sie, ze mam niedoczynnosc tarczycy. zaczelam lykac euthyrox i po 4 miesiacach staran, zaszlismy w ciaze:) nie ma co czekac i isc do lekarza. 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:24 Ja uważam,że jak kilka miesięcy nie wychodzi to warto wybrac się aby zrobic podstawowe hormony plus poziom p/ciał na toxo,CMV i różyczkę oraz Usg w odpowiednim cyklu aby stwierdzic czy dochodzi do owulacji. To taka podstawa według mnie,która przygotowuje do ciąży a jednocześnie pokaże czy jest wszystko w porządku. 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 21:25 kup sobie testy owulacyjne a po stosunku nogi połóż wyżej tak aby miednica była uniesiona - żeby "spłyneło" 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:20 Na szczęście udało się za pierwszym razem, mam nadzieję, że następnym razem będzie tak samo :) powodzenia! 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:33 My staralismy sie 1,5 roku. Po kilku miesiacach staran poszlam do lekarza. A lekarz kazal mi czekac wlasciwie do dwoch lat, bo wczesniej bralam tabletki i do takiego czasu powinnam zajsc w ciaze. No i jesli bym nie zaszla w ciaze do kwietnia zeszlego roku, to bysmy zaczeli robic badania. Ale sie udalo i zaszlam w ciaze w lutym :). A do lekarza poszlam w 5 tc. No i tak jak kolezanka wyzej powiedziala: po... nozki do gory :). Aha, z nami bylo gorzej, bo ja nigdy nie mialam regularnego okresu i nie moglam sobie obliczyc dni plodnych. Wiec przez miesiac kochalismy sie co drugi dzien i sie udalo :D. 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:37 W 1 ciąży, udało się w drugim cyklu. W 2 ciązy- trochę się namęczyliśmy, ale też niedługo, jakiś 5/6 cykl. Ale i tak łatwiej za 1 razem poszło. 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:37 hahaha, fajnie... to kondycji nabraliście co? :D 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:41 Hehe, a jak:) Praktyka czyni mistrza;) 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:50 Ania namęczyliście... :) po prostu dłużej i na pewno intensywniej nacieszyliście sobą :) 0 1 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:51 Oj, Wy tam zaraz:) Sama rozkosz, hihi.... Przy trzecim pójdzie migiem:) 0 0 (12 lat temu) 10 lipca 2010 o 22:58 przy pierwszym dziecku 10 miesięcy starań, 3 miesiące wspomagane hormonami i udało się mieć cudeńko - córeczkę. Zakładałam, że przy drugim dziecku bez ponownego wspomagania "dopalaczami" hormonalnymi się nie uda, więc z mężem chcieliśmy poszaleć, zdziwienie było nasze olbrzymie, gdy okazało się, że druga ciąża wyszła nam za pierwszym razem. 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 00:29 zaszlam w 10 cylu od niezabezpieczania sie...po pol roku poszlam do lekarza, brak okresu i brak ciazy wiec skierowanie na wyniki i swierdzone PCOS., od razu zaproponowal wspomaganie hormonami , ale ja wolalam poczekac do maja, wizyta w lutym, a w marcu zaszlam, do lekarza poszlam dopiero w 9 tc, bo w dniu kiedy test wyszedl positive, mialam lot do Bangkoku na 2 tygodnie, wiec wszystko bylo dla nas troszke szokiem... teraz znow staramy sie, i zobaczymy....generalnie juz 3 miesiace, ale czest w rozjazdach jestesmy... po pol roku poszlabym do lekarza... stosujec pierwszy raz testy owulacyjne... 0 0 ~Meg (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 00:46 U nas 1,5 roku starań..właśnie się wybieraliśmy na badania, a tu niespodzianka :D 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 07:10 w ogóle :) za pierwszym razem chodziłam tylko do gina żeby wyregulowac miesiączki kiedyś na wizycie powiedział mi ze własnie jest owu więc jak chcemy coś zmajstrowac to seksik w najblizszym dniach, no i jakoś tak spróbowaliśmy a nóż się uda i udało się :) a druga ciąża to totalna wpadka 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 07:29 nam się udało po kilku m-cach... w maju odstawiłam tabsy, w grudniu zaszłam w ciążę :P w tym czasie prawdopodobnie jedną, bardzo wczesną ciążę poroniłam - kilka dni miałam spóźniony okres, a później mega krwotok ze skrzepami :/ lekarka stwierdziła, że mam za niski poziom progesteronu i jeśli chcę zajść w ciążę musimy go podwyższyć... ale się rozmyśliłam, stwierdziłam, że to nie czas na dziecko i nie poszłam do lekarki :P a później "menopauza" mnie dopadła po nowym roku ;) 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 08:27 zaczęliśmy się starać od razu po ślubie, rok po ślubie poszłam do lekarza bo ciąży nie było, kolejny rok to było wciskanie kitu, że wszystko jest ok i mamy się starać, 2 lata po ślubie poszłam do innego lekarza i się okazało, że wszystko było źle: mega wysoka prolaktyna, kiepskie wyniki, podejrzenie wirusa HPV, jakieś torbiele itd. zaczęło się leczenie i dalsze szukanie przyczyny i przy okazji wyciąganie kasy (żeby nie było konsultowaliśmy się u różnych specjalistów w Gdańsku i nawet w Warszawie) trzy lata po ślubie zdecydowałam się na Invictę - teraz żałuję, że tak późno, ale dwaj poprzedni lekarze cieszą się b. dobrą renomą więc wydawało mi się, że jestem w dobych rękach od roku jestem pacjentką dr. Czecha - teraz w Gamecie w Gdyni, przez ten rok b. dużo się posunęło do przodu, konkretnie zdiagnozowano moją chorobę, miałam laparoskopię, mam monitorowanie cykli, biorę CLO i już jeden zabieg IUI za nami, teraz dopiero wiem, że jestem w dobrych rękach, za m-c czwarta rocznica ślubu, może w końcu dostaniemy wymarzony prezent... z moich doświadczeń poradzę tylko jedno: nie stresować się i nie nakręcać, ale dla własnego spokoju zrobić najważniejsze badania: prolaktynę z obciążeniem tabletką - to jedno z najważniejszych badań bo przy wysokiej nie da się zajść w ciąże oraz hormony typu TSH, FT3, FT, progesteron i koniecznie mąż powinien zbadać swoje nasienie powodzenia :) Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice. Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 09:34 a ja nie jestem za zwlekaniem z pójsciem do lekarza. Tabletki odstawiłam w listopadzie, od marca zaczeliśmy starania i nic. W końcu w sierpniu poszłam do gina - okazało się że nie mam owu ( więc moglibysmy się starać i 10 lat hehe ) od września zaczelam brać CLO i w sylwestra zobaczyłam 2 kreseczki ;) 0 0 ~pmagdalena (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 09:59 6 lat starań , l;eczenia i operacji .Ale dzidzia a raczej pannica jest . Do lekarza po roku nieudanych starań powinnaś sie udac i ty i partner 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 14:32 Zaszlam w ciaze po jednym razie ;) . Ale celowalismy, zeby ten jeden raz byl dokladnie w owulacje. I byl i mamy wymarzonego chlopca :) . Mialam testy owulacyjne, wg nich owulacji nie bylo wogole ;) . Na szczescie wiedzialam, ze tak nie jest i wyliczylam matematycznie owulacje. Cykle regularne co 28 dni. 0 0 ~slonko (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 15:18 My mamy na razie za soba prawie 5 lat starań i nic... 0 0 (12 lat temu) 11 lipca 2010 o 18:08 Dziewczyny dziekuje za odpowiedzi :) mogłybyscie napisac jeszcze do jakich lekarzy chodziłyscie? mozecie kogos polecic? 0 0 ~Nikita987 (12 lat temu) 12 lipca 2010 o 08:25 może jeszcze ktos sie wypowie... pozdrawiam 0 0 (12 lat temu) 12 lipca 2010 o 08:55 Za pierwszym strzałem :) "Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica. 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 17:34 pół roku... 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 17:56 raz "spróbowaliśmy" :) 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 18:25 nam sie udało od razu, nie dostałam okresu, zrobiłam test i poszłam do lekarza, pierwszą wizyte u gin miałam w 7 tyg., pierwsze usg w 9-tym 0 0 ~wiola (11 lat temu) 8 października 2010 o 18:34 My za pierwszym razem 2 miesiące ,teraz 6 miesięcy. 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 18:39 za 2-gim razem , pierwsza wizyta 5 tydz 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 20:08 a my doszliśmy do wniosku, że możemy się już postarać od następnego miesiąca, wydawało się, że jest już po owulacji, ale okres nie przyszedł:)za to pojawiły się dwie kreseczki:) 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:03 ja mam 28lat,staraliśmy się przez pół roku, do lekarza poszłam po 4 m-cach i lekarka powiedziała, żeby na spokojnie, a wszystko będzie ok, jeżeli przez rok się nie uda to wtedy będą interweniować, po dwóch m-cach była już "dzidzia", więc się nie stresuj, aha lekarz kazał ograniczyć częstotliwość:), gdyż żołnierzyki muszą dojrzeć, żeby mieć siłę na dobiegnięcie do mety:) flora 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:10 Ja chodziłam do dr. Januszewskiej. Przyjmuje prywatnie w gdyni, w spółdzielni lekarskiej, i w swoim gabinecie w gdańsku na oruni niedaleko przychodni świętokrzyskiej. Mi dużo tłumaczyła, opowiadała. Nie narzuca robienia ciągle coraz to dziwniejszych badań. Wiadomo na początek wszystkie a potem tylko morfologia mocz usg. Sympatyczna babka i w swoim gabinecie ma duuuużo czasu dla pacjentki. Czasami siedziałam tam 40min :) Koszt w gdyni to: 70zł + 60 usg a w jej gabinecie 100zł + 50zł usg. Czasami usg jest gratis :P 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:12 A u nas było do 3 razy sztuka :D i się udało. Ale wcześniejsze miesiące to nerwowo wyczekiwałam jakiś znaków, objawów, czytałam ciągle w necie co może się dziać. Liczyłam który to mógłby być już tydzień ... tak tego chciałam, że aż nie wychodziło. A jak przestałam myśleć i sobie odpuściłam to od razu dwie kreseczki a teraz śliczny synek :) 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:15 staralismy sie 3 miesiace ,do lekarza poszłam jak najszybciej i był to 7 tydzien 0 0 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:21 Płodne my, baby:) Same wyniki "szybkie i sprawne":) hehe 0 0 ~mam (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:32 Jeden dzień ;P A do lek. poszłam w 9 tyg. ciąży. 0 0 ~Mrówka (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:51 Pierwszy synek w pierwszym miesiącu po odstawieniu tabletek, do lekarza trafiłam w 8 tc. Drugi - niespodzianka, u lekarza w 4tc - za szybko, jeszcze nie wiadomo było, czy na pewno jest ciąża, bo jeszcze nie biło serducho:-) 0 0 ~kwiatek2010 (11 lat temu) 8 października 2010 o 21:56 W styczniu postawiliśmy się starać. Zakupiłam testy owulacyjne żeby poznać cykl tak oto poczęła się nasza malutka:) W 1 cyklu "starań":) Teraz jestem w 38/39 tyg.:) 0 0
Dowiadujesz się o ciąży. Z Twoich myśli wypływa nieme „o kurwa!” bez względu na to czy dziecka chciałaś czy zaliczyłaś klasyczną wpadkę pyskiem w macierzyństwo. Ciąża jest zaskoczeniem, bez względu na to czy staraliście się o dziecko miesiącami, czy też ten jedyny raz apteka była za daleko a pizgawica na dworze nastrajała jedynie do pozostania w łóżku. Zaczynasz przyswajać myśl, że zostaniesz mamą. Nie jest łatwo bo na początku… nie czujesz nic. Owszem, w Twoim łonie rodzi się życie, w Twojej głowie jakaś tam świadomość (podkreślając „jakaś tam”) ale instynkt? Hania była życiową niespodzianką. Pojawiła się nagle, bez uprzedzenia, za to z przytupem. Podczas gdy ja miałam w planach podbijanie wszechświata, ona w planach miała coś innego. Zobaczyłam ją jeszcze tego samego dnia, w którym zrobiłam test, wstrzeliwując się w wolne miejsce na boeingu u pana doktora. Na monitorku pojawiło się serduszko, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Co poczułam? Nic. Zupełnie nic. Nie było wielkiego wybuchu miłości, instynkt macierzyński był mi obcy. Patrzyłam na monitor i nie czułam nic prócz ciekawości. Przez kolejne dwa miesiące miałam wrażenie, że ktoś robi sobie ze mnie jaja. Do kolejnej wizyty myślałam „to pewnie jakaś pomyłka, dzisiaj lekarz powie, że coś mu się wydawało”. Nie wydawało, ona nadal tam była. Przy trzeciej wizycie czułam to samo, z tą różnicą, że tym razem bałam się rozczarowania. Bałam się, że mogłoby jej nie być. Co się zmieniało przez kolejne tygodnie? Nadal nic. Wiedziałam, że ona tam jest ale nadal nie mogłam uwierzyć. Z jednej strony wiesz, że pod Twoim sercem bije inne ale jak to? Nawet rosnący brzuch i nogi między żebrami nie wylały na mnie matczynej zupy miłości. Do ciąży podchodziłam lekko. Pomimo, że była zagrożona, nie do końca zdawałam sobie sprawę na czym to zagrożenie polega. Nie myślałam o konsekwencjach, nie myślałam o problemach. Trochę jakbym żyła w jakimś śnie. W dziwnej komedii, reżyserowanej wieczorem w Dwójce. Urodziła się. Po porodzie nie spałam równe 36 godzin, wpatrując się w jej idealnie krzywe usta, spuchnięte oczy i białe od śluzu włoski. Byłam dumna a ona była brzydka jak noc. Nie mogłam się nadziwić widząc człowieka, który jeszcze chwilę temu ładował kolano w mój pęcherz a jeszcze wcześniej był kropką na ekranie monitora. Podeszłam do tego czysto naukowo, być może nawet trochę za bardzo. Czy kochałam? Nie. Gdy po porodzie położyli mi ją na piersi pomyślałam „cholera, teraz chyba powinnam się rozpłakać?”. I się rozpłakałam. Ze szczęścia, że skończyły mi się bóle krzyżowe. Trzy pierwsze miesiące po porodzie były dla mnie mieszanką „baby bluesa”, zmęczenia, próby przystosowania się do nowej sytuacji i rekonwalescencji. Co czułam? Obowiązek i opiekuńczość. I bolał mnie tyłek. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie kocham swojego dziecka. Że ja jej NADAL, do cholery, nie kocham. Ale jak to? Co z recytowanym w czasopismach instynktem macierzyńskim? Co z miłością, która wybucha w momencie położenia przykurczonego delfina na piersi kobiety? Nic takiego nie czułam. #2 pomimo, że wystarane, było tak samo dużym zaskoczeniem jak Hanisława. Po ośmiu miesiącach, podczas których nadzieja zaczęła powoli pakować tobołek, kolejne dziecko zasygnalizowało, że oto jest gotowe urozmaicić nam życie i dodać trochę ognia do przespanych nocy. Że zasłużyliśmy na to, by powołać kolejne życie na świat. Tym razem każda wizyta u lekarza zaczynała się rozstrojem żołądka. „Musisz tam być, chcę tego”. Wpatrywałam się w monitor USG, wsłuchiwałam w tętno nadające z głośników. Zamykałam oczy i zrzucałam z serca dwieście kilo obaw. Była i miała się dobrze. Pomijając myśli typu „co myśmy narobili”, które pojawiały się średnio co drugi dzień, byłam szczęśliwa. Ale czy coś czułam? Miłość? Nie. Instynkt? Od jakichś dwu i pół roku tak. Jednak tym razem już się nie martwiłam. Hanię pokochałam po jakichś trzech miesiącach od urodzenia. Wcześniej prawdopodobnie też ją kochałam, jednak nie w taki sposób w jaki to sobie wyobrażałam. A wyobrażałam sobie klapki na oczach, lekkość na duszy, motylki w brzuchu i bezgraniczne uwielbienie. Pokochałam ją w momencie gdy się do mnie pierwszy raz uśmiechnęła. A ja poryczałam się jak durna. I to był zwrot, który zapanował moim umysłem i sercem. Pokochałam ją jak diabli. Bezgranicznie i bezinteresownie. Gdzieś w moim umyśle urosła lwica, która wyżarłaby każdemu, kto zechciałby ją skrzywdzić wątrobę. #2 od początku jest w moim sercu i umyśle. Kocham tą Pierdołę jak cholera. Pomimo, że pierze mnie z półobrotu po biodrach, tworząc niebezpieczeństwo kiedy akurat prowadzę samochód. Pomimo, że od trzech miesięcy leżę 24h/dobę i jeszcze trochę poleżę. Pomimo, że sama siebie nie mogę znieść a PT powinien dostać pokojową nagrodę Nobla. Pomimo, że tyle ucieka mi ze wspólnego czasu z Hanią. Kocham bestię i koniec. Dlaczego? Poniekąd dlatego, że mam nadzieję, iż za chwilę czeka mnie nagroda w postaci Hani #2. I dlatego, że w momencie uczuciowej pompy przy pierwszym dziecku, pojawiło się u mnie tyle miłości, że mogłabym nią obdarować trzy domy dziecka. Wiem co będzie tam na końcu, już za parę chwil. Dlaczego o tym piszę? Bo wiem, że wśród kobiet jest masa dziewczyn takich jak ja. Matek, które zastanawiają się, co z nimi nie tak. Jestem w ciąży, powinnam coś czuć, czyż nie? Dopiero urodziłam a poza poczuciem obowiązku, dumą i radością, że udało się szczęśliwie, nie czuję nic. Nie nadaję się na matkę. Instynkt macierzyński i miłość nie zawsze mają cokolwiek wspólnego z Hollywoodzkimi filmami, z różowymi bobasami i łzami szczęścia. Instynkt to sprawa indywidualna. Miłość to reakcja chemiczna, która zachodzi w naszym organizmie a na którą po prostu często nie mamy już siły bo w ciąży, podczas porodu i zaraz po nim zachodzi ich milion. Czasami brakuje po prostu miejsca na tą najważniejszą dla naszej psychiki. Brakuje miejsca na miłość. I nie ma znaczenia czy dziecko jest wystarane, czy jest niespodzianką. Nie ma znaczenia czy jest pierwsze, drugie czy piąte. Wiele kobiet obawia się, że może nie pokochać kolejnego tak jak pierwsze. Jak sobie pomóc? Nic tak dobrze nie leczy jak czas i wsparcie. Czasami jest to kwestia dni, czasami miesięcy. Czasami miłość pojawia się stopniowo, czasami przychodzi fajerwerkami, tak jak u mnie. Doskonale o tym wiedzą ojcowie, którzy również uczą się miłości do swojego dziecka. To trochę brutalna, ale jednak prawda. A jak to było u Was?
Jest to temat bardzo rozlegly. Na zajscie w ciaze ma wplyw wiele czynnikow. Niektore pary staraja sie o dziecko latami, miesiacami a niektore pary juz po miesiacu widza na tescie ciazowym upragnione dwie kreseczki. Ja jestem w ciazy z moim partnerem i ciesze sie bardzo bo nie jestem bezplodna( zaszlam w ciaze po miesiacu) Myslalam, ze mam problem z zajsciem bowiem wczesniej bylam w 2 dlugich powaznych zwiazkach i nie zaszlam w ciaze, nie stosowalam zadnej antykoncepcji( to nie byl powod rozstania) Dzisiaj jestem szczesliwa poniewaz wiem,ze mam cudownego faceta ktory kocha mnie i jest mi pisany FOREVER...
Donoszenie i urodzenie zdrowego dziecka jest marzeniem wszystkich kobiet, które niecierpliwie wyczekiwały pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym. Niestety, nie wszystkie ciąże kończą się pomyślnym rozwiązaniem. Poronienie dotyczy aż 10-15 proc. z nich. Czy długo staraliście się o dziecko? tak, kilka lat i mamy za sobą szereg doświadczeń, łącznie z utratą ciąży tak, o pierwsze dziecko długo, ale w końcu się udało. Z drugim dzieckiem nie mieliśmy takich problemów nie, właściwie krótko po tym, jak się staraliśmy, dowiedzieliśmy się o tym, że partnerka jest w ciąży nie staraliśmy się, a jednak się trafiło nie, jeszcze nie staramy się o dziecko Utrata ciąży nie wiąże się z przedwczesnym porodem, ale z obumarciem płodu wewnątrz macicy. Poronieniem kończy się ok. 10-15 proc. ciąż, co pokazuje, że problem ten dotyczy wielu rodzin. Niekiedy do poronienia dochodzi bardzo wcześnie i kobieta, która nie zdawała sobie jeszcze sprawy, że jest w ciąży, traktuje krwawienie jako spóźnioną miesiączkę. Jest to tak zwane "poronienie samoistne", które następuje w pierwszych 6 tygodniach od ostatniej miesiączki. Po pomyślnym rozpoczęciu II trymestru ciąży, ryzyko poronienia gwałtownie poronień spowodowana jest czynnikami genetycznymi. Prawdopodobnie rozwój nienarodzonego dziecka przebiegał nieprawidłowo albo został zahamowany w taki sposób, że dziecko nie byłoby zdolne do samodzielnego przeżycia w kolejnych miesiącach ciąży lub po porodzie. Częstymi przyczynami są także zakażenia wirusowe i pasożytnicze, inne ciężkie choroby matki (cukrzyca, nadciśnienie, zaburzenia hormonalne), a także nieprawidłowości w budowie i funkcjach narządów rodnych, urazy (upadki, pobicia). Najczęściej pierwszym objawem poronienia jest krwawienie z dróg rodnych, które może być bolesne lub bezbolesne i mogą towarzyszyć mu skurcze, odejście wód płodowych i stan podgorączkowy. Po pierwszym w życiu poronieniu, prawdopodobieństwo kolejnej ciąży i pomyślnego jej donoszenia jest niemal takie same, jak w przypadku kobiety, która nigdy nie utraciła ciąży. Po trzecim poronieniu z rzędu mówi się o tzw. "poronieniu nawykowym".Dla większości kobiet informacja o utracie nienarodzonego dziecka jest ogromnym szokiem. Nie wierzą, zastanawiają się jak to się stało, że spotkało je takie nieszczęście. Większość kobiet już w pierwszych tygodniach ciąży czuje silną więź z dzieckiem i zaczyna myśleć o sobie, jako o matce. Gdy niespodziewanie dochodzi do przerwania ciąży, czują przejmującą rozpacz, która wydaje się niemożliwa do złagodzenia. Zazwyczaj pierwszą reakcją na utratę jest szok, niedowierzanie i zaprzeczenie. Często także stany depresyjne. Przeżycie żałoby prowadzi przez pełne uświadamianie sobie faktu utraty ciąży i nieodwracalności odejścia dziecka oraz swojej bezsilności wobec tej straty. Choć zdaniem niektórych "utrata ciąży to nie to samo, co śmierć narodzonego dziecka", przeżycia osieroconych rodziców są podobne i równie silne. Wszystkie emocje, które pojawiają się w tym czasie - rozpacz, zobojętnienie, złość - są naturalne, adekwatne do doświadczonej utraty i warto pozwolić sobie na ich przeżycie, nie zaprzeczać im i nie tłumić. Na każdym etapie żałoby ważne jest wsparcie otoczenia (partnera, rodziny, znajomych) i możliwość dzielenia się z nimi swoimi osób przyznaje, że szczególnie ważny był dla nich symboliczny rytuał pożegnania. W przypadku śmierci dziecka lub osoby dorosłej jest to ceremonia pogrzebu. Według obecnego prawa pochówek nienarodzonego dziecka (płodu) jest możliwy, niezależnie od momentu zakończenia ciąży. Większość rodziców, którzy utracili ciążę w pierwszym trymestrze nie decyduje się jednak na tę uroczystość. Warto wtedy w inny sposób, w momencie gdy poczujemy na to gotowość, zadbać o osobistą ceremonię rozstania. Może być to spotkanie w gronie najbliższych lub tylko we dwoje, podczas którego zostaną zebrane i w godny, uroczysty sposób pożegnane symboliczne wyobrażenie utraconego dziecka - przeznaczona dla niego zabawka, ubranko z wyszytym imieniem, zdjęcie USG lub list od osieroconych rodziców. Wiele osób wybiera dla tego wydarzenia ważne dla rodziny miejsce lub decyduje się na mszę. Część kobiet pragnie przeżyć ten szczególny moment w samotności. Uzewnętrznienie swoich uczuć poprzez taki rytuał pomaga przechodzić kolejne etapy żałoby. Upływający czas jest leczący, a pogodzenie się ze stratą nie jest wydarzeniem, lecz procesem. Wiele kobiet, które przeżyły poronienie, nie pozwoliło sobie jednak w pełni przeżyć i opłakać tej straty. Mogła mieć na to wpływ presja otoczenia, które zbagatelizowało wydarzenia lub opór emocjonalny samej kobiety. Częstym pragnieniem po poronieniu jest jak najszybsze zajście w kolejną ciążę. Nowe dziecko budzi nową nadzieję i nową radość, tłumiąc trudne uczucia niedawnej utraty. Niewyrażone często pozostają jednak w kobiecie na całe życie. Z tego powodu do symbolicznego "pogrzebu" nienarodzonego dziecka i domknięciu procesu żałoby może dojść dopiero po wielu latach, np. podczas psychoterapii pomijaną sferą są uczucia mężczyzny, który przeżył poronienie partnerki i stał się osieroconym ojcem. Choć fizycznie nie doświadczał ciąży tak wyraźnie jak kobieta, psychicznie oswajał się z rolą taty. Wielu mężczyzn już od pierwszych tygodni ciąży czuje emocjonalny związek z dzieckiem, marzy o jego pojawieniu się na świecie, planuje opiekę nad nim i wspólne przygody - czuje odpowiedzialność za swoją powiększającą się rodzinę. Niespodziewane zburzenie tych planów i fantazji może być traumatyczne. Większość mężczyzn nie wyraża jednak swoich emocji tak otwarcie i swobodnie jak kobiety. Tłumią swoje uczucia, koncentrując się na opiece nad partnerką. Wobec jej łez i smutku postanawiają być silnymi pocieszycielami, podporą. Tym czasem wspólne przeżywanie żałoby może być leczące dla obojga i umocnić, scalić żałoby po poronieniu jest trudnym czasem również dla otoczenia pary - rodziny, przyjaciół, znajomych z pracy. Często ze strachu przed emocjonalną rozmową, unikają oni trudnego tematu, nie chcą wspominać imienia dziecka i okresu radości z ciąży. Osieroceni rodzice twierdzą, że to błąd. Większość z nich chce rozmawiać o swojej stracie - nawet jeśli wyrażają wtedy smutek, płaczą. Wspominanie dziecka nie potęguje ich bólu, ale pozwala się z nim oswajać, a zrozumienie, współczucie i wsparcie otoczenia może być w tym bardzo pomocne. Z punktu widzenia medycyny starania o kolejną ciążę po poronieniu zazwyczaj można rozpocząć po ok. pół roku. Ten zalecany czas może być jednak tym dłuższy, im późniejsze było poronienie i jakie były jego przyczyny. Okres kilku miesięcy jest jednak niezbędny dla powrotu kobiety do fizycznej kondycji sprzed ciąży (regulacji gospodarki hormonalnej i zmian ciążowych w obrębie macicy) oraz monitorowania kilku prawidłowych cykli miesiączkowych. W tym czasie należy wykonać też badania ( USG, cytologię, wymaz i posiew) i poddać się leczeniu np. infekcji, co może pozwolić zapobiec ponownemu poronieniu. Dla podjęcia decyzji, kiedy zacząć starania o kolejną ciążę, nie bez znaczenia jest nie tylko stan medyczny, ale też psychiczna forma kobiety i rodziny. Niekiedy równie silne, jak marzenie o dziecku, jest lęk przed nową ciążą i ryzykiem kolejnej utraty. Warto dać sobie czas na pełne przeżycie żałoby. Aby być gotowym powitać w swoim życiu nowe dziecko, trzeba w pełni pożegnać to utracone. W trudnym procesie radzenia sobie ze stratą i w nauce życia po niej można prosić o pomoc. Wsparcia może udzielić psycholog, psychoterapeuta. Dla osób wierzących ważna może być pomoc duchowa księdza, zakonnika czy pastora, którzy również mogą posiadać wykształcenie psychoterapeutyczne. W sytuacji ciężkiej depresji, stanów lękowych i innych form przedłużającego się cierpienia warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Wiele kobiet i mężczyzn po stracie deklaruje również, że bardzo ważna była dla nich obecność i wsparcie innych osieroconych rodziców, którzy zrzeszają się w licznych stowarzyszeniach, fundacjach i grupach samopomocowych.
ile staraliście się o dziecko